Luki
22:21, 13 wrz 2015

Dołączył: 10 cze 2013
Posty: 8909
Witam wszystkich ponownie 
Jak już zapewne niektórym wiadomo jestem w trakcie zakładania drugiego ogrodu "za płotem" u siostry także daleko nie mam i po części będę mógł mieć dwa ogrody o dość odmiennym wyglądzie.
Założenia i preferencje są mało skomplikowane. Ogród ma być w odcieniach zieleni, o układzie geometrycznym, a kolorami przewodnimi będzie biały i różowy, ewentualnie wkradać się będzie jakiś fiolecik. Pomarańczowy, bordowy, żółty czy czerwony odpadają. Nie powiem jest to spore utrudnienie bo łatwiej coś wymyślić na zasadzie kontrastu kolorów, a tak w ograniczonej kolorystyce już nie tak łatwo.
Na początku chciałem projekt Danusi i nie powiem przydałby się bo nie miałbym tyle kombinowania, ale nie zawsze można mieć wszystko
Działka jest niewielka ma 750 metrów przy czym jakieś 300 zajmuje dom i przyszły podjazd, więc na ogród pozostaje niewiele, chociaż już wiem, że to akurat zaleta w moim przypadku.
Projekt i wykonanie prawie wszystkiego należy i należeć będzie do mnie.
Gadania wystarczy, troszkę zdjęć tego co było, jest i będzie.
Wiosną panował jeszcze pobudowlany bałagan, który było trzeba uprzątnąć, zanieczyszczoną ziemię wywieźć i nasypać nowej, wyrównać i po sprawie, łatwo jednak powiedzieć
Po kilku dniach pracy koparkowego i długiego grabienia, teren wydawała się w miarę czysty....wydawał.
Jak się okazało nawieziona ziemia była pełna wielkich kęp kłączy perzu i innych chwastów oraz kilka cegieł i mnóstwo kamieni też się znalazło, kilka na prawdę sporych. Wszystko zostało dokładnie przekopane widłami i wybrane, w sumie jakieś 40 taczek.
Później była długa przerwa z pewnych powodów.
Następnie było trzeba rozwieźć już taczką ok 20 ton ziemi, która jest średniej jakości, ale o wiele lepiej trzyma wilgoć niż mój rodzimy piasek. Wszystko było równane do poziomu ogrodzeń jak się teraz okazało jest pewna niechciana krzywizna.
Oczywiście nie było tak kolorowo bo jak się okazało przywieziona ziemia naszpikowana była nasionami chwastnicy... poszło 10 pełnych taczek samego zielska wyrywanego kilka razy. Ostatni raz jakiś tydzień temu. Przy tym na szczęście trochę pomocy się znalazło.
Fakt pracy było przy tym sporo, ale teraz mam czyściutki plac bez chwastów kłączowych i praktycznie żadnych innych. Co najważniejsze obyło się bez grama chemii.
Tak się zastanawiam kto to będzie czytał

Jak już zapewne niektórym wiadomo jestem w trakcie zakładania drugiego ogrodu "za płotem" u siostry także daleko nie mam i po części będę mógł mieć dwa ogrody o dość odmiennym wyglądzie.
Założenia i preferencje są mało skomplikowane. Ogród ma być w odcieniach zieleni, o układzie geometrycznym, a kolorami przewodnimi będzie biały i różowy, ewentualnie wkradać się będzie jakiś fiolecik. Pomarańczowy, bordowy, żółty czy czerwony odpadają. Nie powiem jest to spore utrudnienie bo łatwiej coś wymyślić na zasadzie kontrastu kolorów, a tak w ograniczonej kolorystyce już nie tak łatwo.
Na początku chciałem projekt Danusi i nie powiem przydałby się bo nie miałbym tyle kombinowania, ale nie zawsze można mieć wszystko

Działka jest niewielka ma 750 metrów przy czym jakieś 300 zajmuje dom i przyszły podjazd, więc na ogród pozostaje niewiele, chociaż już wiem, że to akurat zaleta w moim przypadku.
Projekt i wykonanie prawie wszystkiego należy i należeć będzie do mnie.
Gadania wystarczy, troszkę zdjęć tego co było, jest i będzie.
Wiosną panował jeszcze pobudowlany bałagan, który było trzeba uprzątnąć, zanieczyszczoną ziemię wywieźć i nasypać nowej, wyrównać i po sprawie, łatwo jednak powiedzieć

Po kilku dniach pracy koparkowego i długiego grabienia, teren wydawała się w miarę czysty....wydawał.

Jak się okazało nawieziona ziemia była pełna wielkich kęp kłączy perzu i innych chwastów oraz kilka cegieł i mnóstwo kamieni też się znalazło, kilka na prawdę sporych. Wszystko zostało dokładnie przekopane widłami i wybrane, w sumie jakieś 40 taczek.
Później była długa przerwa z pewnych powodów.
Następnie było trzeba rozwieźć już taczką ok 20 ton ziemi, która jest średniej jakości, ale o wiele lepiej trzyma wilgoć niż mój rodzimy piasek. Wszystko było równane do poziomu ogrodzeń jak się teraz okazało jest pewna niechciana krzywizna.
Oczywiście nie było tak kolorowo bo jak się okazało przywieziona ziemia naszpikowana była nasionami chwastnicy... poszło 10 pełnych taczek samego zielska wyrywanego kilka razy. Ostatni raz jakiś tydzień temu. Przy tym na szczęście trochę pomocy się znalazło.
Fakt pracy było przy tym sporo, ale teraz mam czyściutki plac bez chwastów kłączowych i praktycznie żadnych innych. Co najważniejsze obyło się bez grama chemii.
Tak się zastanawiam kto to będzie czytał
